1.09.2010

Goodbye, sweet summer of love.

Wierzę, że będzie jeszcze ciepło. Mimo to dla mnie lato zawsze kończy się z nadejściem września, kiedy na honorowe miejsce w szafie powraca ponury, czarny jesienny sweter.

***

Mam już pomysł na bajkową kreację na piątego września, czas na realizację;)



suknia, kamizelka, torbacz: lump
butki: new look
żuk u szyi: prezent na oswojenie z robalami.

23.08.2010

zatruj jak ślązaka jodem.


Luz, luz i luz. Radość i nieskrępowanie. Totalna kraina szczęśliwości. Wenus w fali wysokiej na dwa metry. Pozdrowienia z jodowej kuracji!



opalacz: wintydż.
koszulina: ze starego marynarza prawdopodobnie zdarta, lumpowa, acz jedwabna.
radość: płynie prosto z morza w moim pryzpadku

11.08.2010

królowa Karolina od króla Karola dostała koralową koszulinę.


Koniec sezonu nastraja mnie dosyć nostalgicznie. Bardziej niż zwykle doceniam wieczorne spacery i promienie słońca na twarzy. Przypadek sprawia, że na wakacje wyjeżdżam zwykle właśnie pod koniec sierpnia, jakbym chciała przedłużyć agonię lata. Mam nadzieję przywieźć znad morza mnóstwo piasku w tenisówkach i jodu zgromadzonego w tarczycy.

Zdaję sobie sprawę, że słomianych kopertówek w lepszym czy gorszym wydaniu widziałyśmy już setki, moja leżała od paru miesięcy w szafie i teraz dopiero poczułam naglącą potrzebę zabrać ją na spacer.







koszulina: atmosphere, lump, 4 zł
klacz: lump, 1 zł
kolczyki: od tej pani, nie żaden dekupaż badziewny tylko czysta sztuka!

3.08.2010

under a veil of black DIY lace.

Wiedziałam że to się tak skończy, ale ta marynarka po prostu jest tego warta, a chłodne dni nie chcą tak łatwo ustąpić tworząc dla niej szerokie pole manewru.
Dzisiaj mój ulubiony lookbook'owy trend: koronka. Jak tylko wypatrzyłam tę bluzkę w stercie szmat wiedziałam że będzie moja. W zestawieniu z gipiurowymi kolczykami własnej roboty moim zdaniem prezentuje się dobrze.
Oczywiście koronka w kolorze innym niż pudrowy (w którym wyglądam koszmarnie) i bez dziwacznych butów na niebotycznych koturnach się nie liczy jeśli chodzi o powszechne zjawisko zwane MODĄ, ale osobiście w takim właśnie skromniejszym zestawie najlepiej się odnajduję.

Nie wiem jak to jest, że zazwyczaj najchętniej zakładam sukienki a w te dni kiedy bierzemy aparat na spacer mam na sobie akurat spodnie. Postaram się to w najbliższym czasie zmienić;)




Wszystko prócz butów: lump.
Kolczyki: handmade

25.07.2010

Isadora Duncan nosi Chanel.



Epidemia piaskowych marynarek nadeszła już dawno, teraz wróciła. Moja czekała na premierę dosyć długo, bo kupiłam ją podczas fali upałów, ale po dzisiejszej niedzieli wiem że to ta jedyna.
Trochę oversize, bez kołnierza, z pięknym złotym guzikiem jest moją zdecydowaną faworytką na chłodne dni. Dni, które nadejdą jesienią, podczas których będzie królować wraz z reliktem słonecznych dni - piękną, bursztynową opalenizną.


Moja wewnętrzna Isadora Duncan znalazła wreszcie wymarzoną apaszkę a'la Chanel z wielkim łańcuchem i jeszcze większym logo.
Chciałam wyglądać jak dama, wyszła trochę babinka, ale nic to. Miłego tygodnia!





Marynara: lump, 1 zł
Ruraki: lump, H&M
Torebunia: lump, 5 zł.