28.03.2011

I ain't never gonna let you go.



Były pomponowe opaski, więc czemu sweterkowi od Sonii Rykiel mają nie akompaniować pomponowe kolczyki? Ich wykonanie dzięki nieocenionej pomocy cioci okazało się pestką, i od momentu kiedy zawiązałam na nich kokardki mam ochotę nie zdejmować ich z uszu.

Życzę wspaniałego, słonecznego tygodnia!:)


Eng. The pompom headband's time is over. Now is the time for pompom earrings! They definitely get along well with my Sonia Rykiel jumper.

Have a wonderful week!:)















Nouvelle Vague - Don't go




jumper: Sonia Rykiel
skirt: SH
sunglasses: original from the 90's;)
pom pom earrings: stroke of genius & realization - mine

23.03.2011

Queen of all my dreams.

Pink Floyd - Julia Dream





Biję się w pierś. Nie wiem jak wcześniej mogłam nie słyszeć tego wspaniałego dokonania grupy Pink Floyd. Jak widać nawet najlepsi przyjaciele mają przed nami ukryte głęboko, piękne sekrety.

Poniżej chwalę się aksamitnym paskiem z haftowanym misternie pawiem - piękna rzecz, cieszę się że uratowałam ją z lumpeksowego niebytu. Ponadto przedsmak jednej z wielu tiulowo szyfonowych spódnic które uszyłam sobie z okazji wiosny.

Zostawiam Was ze zdjęciami i piosenką, i oddam się rozważaniom dotyczącym ostatniego rozdziału mojej pracy magisterskiej.

***

Eng. I cannot believe I haven't heard this beautiful song before. I'm so ashamed, as I thought I knew the group's most beautiful pieces of music.

Today I want to show you my vintage peacock belt. It's made of baby blue velvet, and the bird is embroidered with a metallic, bery strong thread. It's a really beautiful piece of work.

I'm leaving ypu with the spring warmth, the song, and the photos. Enjoy the sun!:)














ballerina skirt: handmade
peacock embroidered belt: SH
mint shoes: pieces

19.03.2011

I ain't complaining.



Chcę dzisiaj o czymś Wam opowiedzieć. Już dawno nie zdarzyło mi się nic, na widok czego z rozdziawioną buzią stałabym dłużej niż pięć sekund nie wiedząc kompletnie co powiedzieć.

Rzecz dotyczy światka second-handów, na ogół nie odwiedzam innych sklepów związanych z tekstyliami. Nie mieszkam w dużym mieście, raczej przeciętnie niedużym. Królują tu małe, chińskie, śmierdzące chemią sklepiki z artykułami po pięć złotych, stoiska z badziewną biżuterią z plastiku i, a jakże, lumpeksy. Mój ukochany, istniejący już dobre dziesięć lat, którego stałą klientką jestem od lat sześciu, oferuje od lat fantastyczne szmatki w naprawdę świetnych cenach (w porównaniu na przykład z Warszawą). Jest Królem Lumpeksów, Władcą Szmat i Księciem Bibelotów. Ale ja nie o nim.

Otóż mój mały świat i całe zrozumienie dla tego miasta, gdzie za luksusową markę uważa się sklep H&M, zostało zachwiane. Powstał nowy second-hand. Stał się dla mnie podejrzanym przybytkiem już w chwili, kiedy gdzieś w warzywniaku usłyszałam "Oni tam mają drewniane wieszaki!" Pomyślałam że oszaleli, ale postanowiłam w wolnej chwili to sprawdzić.

W lokalu po dawnej szkole tańca, sklepie z odzieżą ciążową, sklepie komputerowym, i ogrodniczym mieści się teraz "Luksusowy Butik z Odzieżą Używaną." Pierwszą moją myślą po wejściu było skojarzenie z atelier jakiegoś projektanta, gdzie bogaci ludzie rozmawiają z właścicielem o swoich wymarzonych projektach. Odmalowane ściany, kolorystycznie ułożone rzeczy, które faktycznie wisiały na drewnianych wieszakach. Elegancka lada, fotel i stoliczek. Przeurocze Panie właścicielki już na wejściu zaproponowały mi kawę i ciastko. I wtedy właśnie nastąpił moment osłupienia. Grzecznie podziękowawszy, kompletnie zmieszana, rozpoczęłam oględziny.

Kolejnym szokiem były ceny. No cóż, drewniany wieszak zobowiązuje. Płaszcze po sto złotych, tuniki popularnych marek sprzed kilku sezonów w cenach niemalże sklepowych. Nagle zaczęłam współczuć Właścicielkom. Współczułam im ich zdziwienia, kiedy nastąpi moment zderzenia ich niewątpliwie wspaniałej wizji eleganckiego sklepu z kolorowymi bluzeczkami od Lipsy, z szarą rzeczywistością mojego miasta tonącego w chińskiej tandecie, gdzie średnia krajowa to dla ludzi duży luksus. Uciekłam.

Czy to ja schamiałam? Czy to moje standardy traktowania klienta aż tak się obniżyły? Czy faktycznie powinnam teraz za przeciętnie ładną ale wyprasowaną i schludnie podaną sukienkę z Atmo płacić 70 zł ale napić się kawki w miłym towarzystwie i usiąść na ikeowym krzesełku przy ścianie pomalowanej farbą z kolekcji emalii Ewy Minge? Nie wiem. Po prostu nie wiem.

***

Popełniając najdłuższą notkę w historii bloga, chcę jeszcze czymś się pochwalić. Kolaż zdjęć mojego autorstwa, które przedstawiają mojego przyjaciela, wygrał wczoraj główną nagrodę w konkursie organizowanym przez markę Vistula. Jestem bardzo dumna!:) (poznajecie mój kapelusz?;))

Tym, które dotarły do końca: dziękuję i podziwiam.


Eng. Actually what I described today is the sad stoy of my today's shopping. I'm sure you do not want to read this, so I'm leaving you with the photo of my friend that won the competition of a famous Polish brand. The photos were taken by myself, so my pride is doubled:) Hope you enjoy your weekend!





17.03.2011

And heaven knows I'm miserable now.



Dziś znad kawy, która bardzo tęskni za papierosem. Za goździkowym tytoniem, słodkim filtrem i dźwiękiem palącej się bibułki.

Jeden z tych cudownie leniwych dni.


P.S. Nie napadajcie mnie proszę za te papierosy, żaden ze mnie nałogowiec:)

Eng.My coffee misses the cigarettes today. And I miss clove-flavoured smoke, sweet tasting filter and the sound of smouldering tissue.

One of those slow, bone idle days.













photos: TomaszSZ (dzięki:))

13.03.2011

Little darling, it's been a long cold lonely winter.

The Beatles - Here Comes the Sun
















coat: SH (topshop)
jeans: SH (house of denim)
hat, bag: SH

09.03.2011

small pleasures are life's treasures.

Siouxsie and the Banshees - Hong Kong Garden





Dzisiaj chcę się pochwalić przecudnymi kolczykami, ręcznie zrobionymi na szydełku przez Pati. Przez ostatni tydzień nosiłam je non-stop, wzbudzając niemało ochów i achów na uczelni. Od razu pomyślałam że o istnieniu tych cudowności trzeba poinformować świat! Serdecznie zapraszam na zakupy (baner na końcu posta lub po prawej stronie:))!

P.S. Bluzkę z króliczkami znalazłam (a jakże) w lumpie, i z zachwytu tylko pisnęłam.


Eng. Today I want to present the beautiful hand-made earrings I got from lovely, and talented Pati. Last week I have worn them everyday, and it's about time to let the world know about such pretty things! The banner to Pati's shop is available on the right or at the end of this post.














serdecznie zapraszam:




blouse: SH
dragonfly: H&M
earrings: Pati's shop

01.03.2011

hello madame dragonfly.

Giacomo Puccini - Madame Butterfly





Słoneczne, mroźne dni najlepiej spędzać w magicznej krainie w której czas staje w miejscu. Gdzie uśmiech jest najlepszym towarzyszem ludzkości a ciasto nigdy nie opada. Gdzie jednorożce biegają radośnie po lesie, i nawet dziki wydają się być przyjaźnie nastawione. Aż szkoda wracać do rzeczywistości.

P.S. Znów maluję!:)

Eng. I love sunny, chilly days like today's. There is a place where they taste even better than normally. Where time stands still, people wear their prettiest smiles everyday, and the dough never goes down. Where the unicorns run free in the forest and even the boars are friendly. I so much regret I had to come back to reality.

P.S. Today I grabbed my paintbrush and started working again!:)
















dress: mum's
cobweb/dandelion sweater: gift ♥
hair accessories, apple ring: h&m
overknees: vintage (20's!)
shoes: SH