27.10.2010

The real folk blues.

































Kardigan: SH
Jedwabna koszula: SH
Bolero Tie: SH
Buty: New Yorker
Płaszcz: Primark (SH)
Kiziak: SH

Jabłko: H&M


15.10.2010

in fields where grass grows tall, golden carpets swell and whisper


Jakoś nie wyczuwam w powietrzu nadchodzącej zimy, a zwykle udawało mi się przewidzieć pierwsze śniegi. Może to przez wiosenno letnie kolekcje które rozgrzewają samą wizją ciepłych dni które nadejdą już w przyszłym roku. Jestem zachwycona kolekcją (i zdjęciami Alix), jej subtelnością i prostotą. Przeżywam obecnie fascynację wszelakim odcieniem pudru, więc zachwyty są zrozumiałe.

Brąz też dawno nie gościł w mojej szafie, ale powyższa brązowa tunika w babcine róże i pawie przekonała mnie że to jednak dobry kolor jest i gardzić nim absolutnie nie należy.

P.S. Les Miserables - polecam!:)











tunika: lump
kamizelka: lump
ruraki: lump
kapelusz: lump
kolczyki frędzle: DIY
kaczka: czasem chciałabym być kaczką, te ich szmaragdowe i kobaltowe pióra! Skubane ptaszyska umieją dobierać kolory!

07.10.2010

and i'm feeling so bohemian like you.



Dzisiejszy dzień sponsoruje duet naszyjnik-plecak. Wiszące u szyi dzieło to efekt wrodzonego podglądactwa. Inspiracja numer jeden i inspiracja numer dwa (chyba bardziej dosłowna) plus odrobina inwencji własnej w postaci frędzelka dały efekt z którego jestem bardzo zadowolona mimo iż nie jest idealny.
Plecaka nie nosiłam od gimnazjum, nie licząc kostki (o zgrozo) w liceum. Ten, filcowo-skórzany ze złotymi wykończeniami jest moim obecnym hitem, noszę go absolutnie do wszystkiego.
Płaszcz przywodzi na myśl skojarzenia z tkaninami z okresu art deco, a przynajmniej lubię tak o nim myśleć.
A już w sobotę wyprawa na Les Miserables do Romy!
Miłego weekendu:)









płaszcz: lump,
bluzka: lump,
buty: new yorker,
plecak: lump,

02.10.2010

homeward bound.

Zazwyczaj lubię promienie jesiennego słońca wpadające do pokoju i rzucające różnokształtne cienie na ścianę. Lubię wtedy, kiedy mogę odpowiedzieć na ich zaproszenie do zabawy i wyjść z domu. Tak czy siak, zastępy wirusów w moim nosie skutecznie zafundowały mi szlaban odcinając dopływ powietrza. Oczywiście, byłam na zewnątrz (niczym kosmonauta upakowany w grubaśny skafander trencza i tony chust), ale po zakupy a nie na spacer, a to się nie liczy. Pod spodem ja owinięta w to co następuje. Kurtyna.

Eng. Actually I like it when the autumn sun shines through my window, and the weather is so serene, just like today. Unfortunately I'm kinda sick and unable of performing longer walks. I hope it wasn't the last sunny day this month. I need to load my batteries before winter comes and eats the sun alive.








marynara: Lump, vintage M&S
bluzka: lump
wisiorek: handmade
kolczyki: z Włoch
zegarek kieszonkowy: taty
buty: lump